środa, 4 września 2013

Stralsund

Stosunkowo blisko ze Świnoujścia jest do Stralsundu. Fajne miejsce - duże stare miasto, część budynków z XIII i XIV wieku. Poza tym jedno z największych w Europie oceanariów, ale tam akurat trzeba będzie się wybrać pewnie przy następnej okazji.

Problemem w takich krótkich wyjazdach jest to, że w te weekendy, gdy chce się zwiedzać, to nie powinno się zbyt długo spać. A to nie zawsze się udaje ;)

poniedziałek, 2 września 2013

Pomerania

Międzyzdroje są całkiem dobrym kierunkiem na wyjazd weekendowy z Warszawy. Wprawdzie daleko, ale dojazd jest dość wygodny. W jedną stronę można wybrać się Eurolotem (lot do Heringsdorfu tuż przy granicy w sobotę wcześnie rano) lub nocnym pociągiem, wrócić trzeba już nocnym pociągiem z niedzieli na poniedziałek.

Na Wolinie byłem już wielokrotnie, ale nigdy nie byłem wcześniej w Świnoujściu. To trochę nietypowe polskie miasto, bo można do niego dotrzeć tylko promem (tzn. od strony niemieckiej na Uznam prowadzą dwa mosty, ale od strony polskiej są tylko promy). Prom oznacza, że przejechanie tych kilku kilometrów z Międzyzdrojów do centrum Świnoujścia (czyli tej części, która jest na Uznamie) zajmuje tak z 45 minut do godziny, w zależności od tego, jak długo się akurat poczeka w kolejce.

Za to dalej też jest ciekawie - tuż za granicą rozciąga się wielki kurort, składający się z trzech połączonych ze sobą miasteczek: Ahlbeck, Heringsdorf i Bansin. Poza śliczną architekturą, fajną plażą, jest też m.in. pociąg - fajnie jest obejrzeć, jak wyglądają stacje na polskiej linii dochodzącej do Świnoujścia, a jak - od strony niemieckiej (te linie kolejowe nie są połączone, bo brak mostu).

W Heringsdorfie (po polsku brzmiałoby to pewnie Śledziowo) można się za to wesoło napchać wspaniałymi bułkami ze śledziem. Piękna sprawa.








czwartek, 3 stycznia 2013

2012 - rok europejski

Rok 2012 był rokiem krótkich wyjazdów, głównie weekendowych. W sumie udało się nabić tyle kilometrów, żeby oblecieć Ziemię dookoła, ale wszystkie wycieczki ograniczały się do Europy. Nie ma co narzekać, bo Europa jest różnorodna i miejsc ciekawych wciąż w niej pod dostatkiem.

Oio pokazał mi flightdiary.net, dzięki któremu udało się wygenerować poniższą mapkę (swoją drogą polecam jego bloga o podróżach, jest fajny).


Ale trochę statystyk i faktów:

  • Udało się odwiedzić 18 krajów/terytoriów, niektóre kilkukrotnie: Andora, Belgia (2x), Cypr (2x), Cypr Północny (2x), Gibraltar (UK), Holandia, Hiszpania, Irlandia, Jersey, Luksemburg, Majorka (Hiszpania), Niemcy (2x), San Marino, Sardynia (Włochy), Szwajcaria, Watykan, Wielka Brytania (3x), Włochy (2x). Po odjęciu terytoriów zależnych zostaje 14. Też dobrze.
  • Najfajniejszy do klasycznego zwiedzania był chyba Cypr. Zamek krzyżowców użyty w filmie Disneya "Królewna Śnieżka" to jednak fajna rzecz.
  • Najfajniejsze tak w ogóle były zdecydowanie europejskie małpy na Gibraltarze. Strasznie wesołe stworzenia.
  • Najciekawsze dla mnie miejsca: Gibraltar (kawałek klasycznego UK położony zupełnie gdzie indziej, plus małpy plus widoki na Afrykę), Nikozja (stolica podzielona granicą w połowie największego deptaka), zamek w St. Helier (bo jedzie się do niego amfibią), widok z San Marino, Genewa i Cork (bo to zaskakująco fajne, ciekawe i ładne miasta), Muzeum Historii Miasta w Luksemburgu (głównie z uwagi na neonową huśtawkę i kilka innych atrakcji), Jaskinia Smoka na Majorce (bo fajnie się słucha muzyki w takim miejscu), dzikie plaże na Sardynii.
  • O znaczącej części z tych miejsc nie zdążyłem jeszcze nic napisać, choć było ciekawie. Może kiedyś się uda nadrobić, choć wątpię.
Na 2013 rok życzyłbym sobie zrealizować trochę planów wypraw kolejowych. Może się uda. A Wam jak najfajniejszych wypraw.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...