czwartek, 10 maja 2012

Przestrzenie




W zasadzie powinienem zacząć wrzucać zdjęcia z Majorki. Bo niby wyjazd na Majorkę na długi weekend był dość udany.

A było to tak, że miałem super plan jechania na Bałkany pociągiem. W ogóle tęsknię za podróżą pociągami, więc nawet rozpisałem sobie połączenia po całych Bałkanach – wyglądało na kartce naprawdę imponująco. I nawet kiedyś poszedłem na Centralny kupić sobie bilet gdzieś do Wiednia, żeby zacząć całą tę przygodę. Postałem w kolejce ponad godzinę (bo tylko jedna kasa międzynarodowa była czynna), po drodze doświadczając niezłej żeni, bo pani w tej kasie nie mówiła po angielsku. Efekt był niesamowity: kilku Włochów usiłowało kupić bilet do Mińska, a kasjerka starała się im przekazać, że pociąg nie odjeżdża z Centralnego, tylko z Warszawy Gdańskiej, Włosi upierali się, że oni nie chcą jechać do Gdańska, tylko do Mińska, pani powtarzała to samo zdanie głośniej i wyraźniej po polsku, Włosi, też powtarzali swoje głośno i wyraźnie po angielsku, dyskutując też głośno po włosku całą rodziną, bo byli jednak nieco zdezorientowani. I wszyscy byśmy umarli, gdyby nie szybko stworzony komitet samopomocy kolejkowej, który tłumaczył w obie strony i Włochów, i kasjerkę, i wszystkich następnych klientów. Dzięki temu stałem tam tylko tę godzinę z kawałkiem, a nie na przykład trzy razy dłużej. Niestety głównie po to, żeby dowiedzieć się, że biletów na długi weekend oczywiście od wieków nie ma (a było to jednak sporo przed długim weekendem). Bo to jest tak, że o pociągach międzynarodowych niewiele się poza kasą można dowiedzieć, swoje wystać trzeba.

Cóż, ciekawe, jak to będzie w czasie Euro...

Niemniej, potem sobie pomyślałem, że jakoś się tam dotrze inaczej. Tyle że nie bardzo było jak. Potem sobie pojechałem do Hiszpanii, wróciłem, do długiego weekendu został dzień, a tu nie było za bardzo jak wyjechać. O biletach lotniczych można już było dawno nie myśleć, nawet biura podróży były w stanie mi zaoferować tylko objazdową wycieczkę autokarem po Czechach, bo czartery to już dawno się pokończyły. No ale w końcu znalazłem jakieś ostatnie miejsca w samolocie z Poznania na tę Majorkę. Przypadkowy wybór kierunku, ale raczej udany. A dodatkowo miałem przyjemność przejechać się po raz pierwszy polską płatną autostradą – fajnie, bo pusto – nikt tam nie jeździ.

O tej Majorce w końcu coś napiszę. Wrzucę też zapewne zdjęcia. Tylko tak je wczoraj przejrzałem i doszedłem do wniosku, że mi się chyba żadne nie podoba. W ogóle słabo mi się ostatnio podobają te zdjęcia, które robię. Powinienem w to wkładać ciut więcej wysiłku, ale jakoś mi siły brakuje. Nie wiem, może jak już powchłaniam słońca przez jeszcze z miesiąc, to wszystko będzie prostsze.

A teraz napiszę tylko tyle, że latanie samolotem nie jest może tak fajne, jak jeżdżenie pociągiem, ale swoje miłe chwile ma. Ja wiem; jest ciasno, szczególnie w tanich liniach, zatykają się uszy, i łatwo się przeziębić. Ale czasem siedzi się przy oknie i są po prostu ładne widoki. Po pierwsze ma się za darmo widoki na miasta z góry – nie trzeba wydawać pieniędzy na wjeżdżanie na najwyższe budynki, wszystko jest już gratis, w pakiecie. Wyspy wyglądają szczególnie urokliwie. A po drugie, jest świat chmur.

A w świecie chmur zdarza się wszystko, bo i zamki, i miasta, i całe opowieści. Czasem wystarczy tylko patrzeć, a historie za oknem snują się same.

No i w zimie latanie jest fantastyczne, bo samolot wspina się ponad chmury i jest pięknie i słonecznie, co jest rzadkością na ziemi.

A czasem też – np. o zachodzie czy wschodzie – są po prostu piękne kolory i przestrzeń. Taka jak na obrazku powyżej.

Wiem, taki to wpis o niczym. Ale przynajmniej jest ładny obrazek, prawda?

2 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...