niedziela, 13 maja 2012

Podziemna bajka i mechaniczny smok


W Krakowie, pod Sukiennicami, jakiś czas temu otwarto muzeum. Cały Rynek przekopano doszczętnie, i dzięki temu pod ziemią można obejrzeć sobie, jak zabudowa tego obszaru wyglądała w średniowieczu.

Kiedyś byłem w Neapolu, i tam jest podobna sprawa - schodzi się pod katedrę, na pierwszym poziomie piwnic są jakieś krypty, na drugim - resztki średniowiecznej zabudowy, a na trzecim – zupełnie cała rzymska uliczka, doskonale zachowana. Bo wiadomo, że poziom ulic w miastach się po latach podwyższa, i jak się odpowiednio głęboko dokopać, to ciekawe rzeczy się znajduje. Teraz w Krakowie jest w zasadzie coś podobnego - ruinki robią fajne wrażenie (też w zasadzie są tam zachowane ciągi kramów). Do tego dochodzi multimedialna prezentacja, hologramy, ekran parowy, gra w wykopywanie znalezisk archeologicznych, cuda niewidy.

Ale to wszystko nic. Bo przede wszystkim jest tam bajka o Kraku.

Historia jest prosta: Wawel zbudowano na wielkiej skale, w czasach, gdy żyły sobie jeszcze mądre gadające kruki, w Wiśle pływały rusałki, i w ogóle było bardzo magicznie. Rządził tam Krak, król mądry i generalnie raczej ok, bo ludzie go lubili. Aż tu w skałach zagnieździła się straszna bestia - smok, i to latający - która zjadała bydło, a także, co gorsza, porywała dziewczęta. Król zasępił się, ale w końcu skorzystał z porady kruków, które nie do końca wiadomo, co mu poradziły, niemniej jednak Krak zszedł do jaskini i magią zamienił smoka w kamień. Potem wszystko już było dobrze, a gdy umarł, cały świat płakał po nim, a gród powstały wokół Wawelu nazwano Krakowem.

Ale jak to jest przedstawione! Przede wszystkim całą historię – nieco rymowaną – opowiada nam wielki biały mechaniczny kruk, który kłapie dziobem, rusza głową, rzuca wielki mroczny cień i w ogóle jest świetny. Na ekranie leci animacja, gdzie widzimy i piękno Małopolski, i rusałki, i stada kruków i niepokojący księżyc. Ale to nie wszystko, bo – co najważniejsze – w kluczowych scenach pojawiają się kolejne mechaniczne elementy: oto część ekranu się otwiera, i wyjeżdża wielki mechaniczny Krak na tronie, a to z innej strony pojawia się straszny smoczy łeb z ogromną paszczą, na wielkich, potrójnych szynach, ze świecącymi strasznymi oczami. A to mechaniczny Krak walczy ze smokiem, a to wzgórze zamkowe i sam Wawel rozkładają się i wyłaniają… Niesamowita rzecz!

Obejrzałem to dwa razy :).

Zdecydowanie nawet tylko dla tego przedstawienia warto zwiedzić Podziemia Rynku. Za jedyne bodajże 17 zł fantastycznie zrealizowana bajka.

Tylko nie wiem, gdzie w tej historii jest miejsce dla szewczyka Dratewki. Ale to pewnie po prostu jakiś inny smok był. W końcu w dawnych, magicznych czasach sporo tych gadzin musiało się gnieździć w okolicy.

Acha, i jeszcze została tam zdradzona jedna ważna tajemnica: biały kruk wciąż czasem przelatuje nad Krakowem. Trzeba go wypatrywać przy każdej okazji.












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...