poniedziałek, 13 lutego 2012

San Marino

Pierwsza wycieczka w tym roku była do zupełnie nowego kraju, czyli San Marino.

Co to w ogóle jest San Marino? Niby każdy wie – takie włoskie miasto-państwo. Ale to strasznie ciekawe miejsce: nieduże średniowieczne miasteczko na bardzo wielkiej górze. Zabytkowe i bardzo malownicze.

Poza tym to najstarsza republika na świecie. Kraj założony w 301 r., od XIII w. jest demokratyczny. Ustrój wiele się od tego czasu podobno nie zmienił. No i cały czas od tego IV w. jest w zasadzie niepodległy (ale to zrozumiałe, komu by tam się chciało włazić na tę górę).

Co ciekawe, San Marino nie jest członkiem UE, ale walutą jest tam oczywiście euro, no i jest w Schengen, więc problemu nie ma. Ach, no i kluczowa sprawa - mieszka tam jakieś może 30000 ludzi. Tak właśnie - w całym kraju. Fajnie, prawda?

Co więcej, wcale to nie jest tak, że wszyscy utrzymują się głównie z turystyki. Aczkolwiek miasto wygląda maksymalnie turystycznie, jak należy się spodziewać. Weszliśmy sobie do sklepu, gdzie miejscowy sprzedawca zupełnie płynnym polskim opowiedział nam o różnych suwenirach. Mówił podobno tak samo dobrze w całkiem sporej liczbie języków, no bo takie czasy - tak trzeba. Fajnie.

A widoki z Monte Titano są super.

Tak wyglądają Włochy z góry.
To może nie jest najlepszy przykład, ale fajnie było tam zobaczyć kwitnące kwiatki w styczniu.

Malowniczo i spokojnie.

Przed wojną doprowadzono na górę pociąg, tyle że potem linia (i liczne tunele) uległy zniszczeniu.
Nie wiem, czy to jeszcze terytorium San Marino, czy już raczej Włochy, ale może to kawałek tej linii?

Ciekawe, jak to jest, mieszkać na mieście z widokiem na wszystko.

Sówki okazały się być we Włoszech (i w San Marino też) niezwykle popularne. No ale kto się oprze sówkom, szczególnie jak świecą?

Koniec San Marino z jeszcze innej strony (hdr).

I jeszcze jeden koniec. Bo bardzo mi się podobały te wieżyczki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...