niedziela, 2 grudnia 2012

Larnaka-Nikozja


Na Cypr można polecieć na wręcz idealny wyjazd weekendowy: w tamtą stronę samolot wylatuje z Okęcia wieczorem w piątek, wraca się za to w poniedziałek z samego rana, jeszcze przed pracą. Brzmi doskonale, ale jak ktoś nie lubi nocnych lotów, to nie polecam. Bo o ile w tamtą stronę dotarcie do hotelu o 3 rano w sobotę nie jest niczym strasznym, to powrót w godzinach 3-6 rano już nie jest szczególnie przyjemny (szczególnie jak w zasadzie tuż po przylocie trzeba się zbierać do pracy).

Niemniej, warto było. Na Cyprze w połowie listopada jest 25 stopni (w nocy też), więc ciepło, i jeszcze na dokładkę bardzo ciepłe morze. Czyli w skrócie: ciepło, tanio, palmy i dobre jedzenie.

Jeden minus był taki, że ten wyjazd trafił mi się w momencie, kiedy akurat od dłuższego czasu miałem pewien niedobór snu, plus jeszcze byłem nieco chory, więc znaczącą część pobytu zwyczajnie przespałem :-). A poza tym najadłem się owoców morza (ostrygi też były smaczne), przejechałem się do Nikozji - miasta podzielonego granicą, połaziłem trochę tu i tam, i w sumie tyle. Zabytki zostawiłem sobie na następny raz, podobnie jak wypłynięcie w morze w celu łapania ośmiornic (koniecznie muszę spróbować).

Najfajniejsza chyba była ta Nikozja - granica pomiędzy Cyprem a terenem okupowanym, czyli Turecką Republiką Północnego Cypru leci w poprzek otoczonego murami starego miasta, więc w połowie deptaka handlowego jest granica, gdzie trzeba dostać wizę, pieczątki itd., i można dopiero iść dalej. Dziwaczne. No i o ile po "naszej", unijnej stronie są tam normalne sklepy, o tyle po tureckiej - same dresy, dżinsy i sukienki w lamparty.

Trzeba będzie kiedyś jeszcze poeksperymentować z jedzeniem. Nie udało mi się oczywiście zamówić meze (bo potrzeba co najmniej 2 osób), ale pan restaurator bardzo wzruszony moim smutnym spojrzeniem starał mi się to wynagrodzić, kombinując "coś w stylu meze", czyli mieszając różne małe potrawy. Wynik: wszystko tam jest smaczne. No ale to normalne dla kuchni śródziemnomorskiej.

Fajny był jeszcze Święty Mikołaj na plaży z palmami przy 25 stopniach. Dziwne wrażenie robił.




Larnaka





Turecka Nikozja










Granica

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...