poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Przez las, przez okopy... i coś z innej beczki

Bo najpierw jest las. Las, las, dużo lasu. Coś szumi. Może morze, może las. Kto to wie.


Potem zaczynają się okopy. Okopy, bunkry, głębsze i płytsze. W lesie, w wydmach, wszędzie.


A potem w końcu można mieć nadzieję, że to już tuż tuż...


No i jest. Takie prawdziwe. Nie tam żadna zatoka. Może nie za ciepłe, ale co tam. 
Za to duże, wszystko jak trzeba.


Są też baterie ogniowe. Wiadomo.
Szczególnie ta o numerze 1, zniszczona w tajemniczym wybuchu w roku 1947.


Z niektórych wciąż jeszcze da się strzelać, jak widać.


Ach, to już koniec. A na zakończenie – bo było obiecane – coś z innej beczki.


Ale nie wiem, co to. Pewnie śledzie.
To taka krótka historia na dziś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...