niedziela, 11 grudnia 2011

W Azji na drodze

Mam trochę zdjęć z różnych wyjazdów, których nigdy nawet specjalnie nie przejrzałem. Trochę z nich powrzucam, bo niektóre rzeczy są ciekawe. Dziś o drogach.

W Azji na drogach jest malowniczo. Bogactwo środków transportu zawsze zadziwia, ale przede wszystkim też spryt ludzi, którzy są w stanie upchnąć masę dobytku i siebie na zupełnie wszystkim, co tylko ma koła.

Jak na przykład tutaj.


...albo tutaj.


Tu warto zwrócić uwagę na fakt, że na pudłach wciąż udało upchnąć się ludzi.


To zdjęcie już kiedyś wrzucałem, ale nie mogło go tu zabraknąć. Żywe świnie na motorze mają się całkiem nieźle.


Czasem na ulicy można spotkać słonia. Gorzej, jak jest korek, i nie da się go wyprzedzić.


Ile osób zmieści się na jednym motorze? Tutaj na zdjęciu są trzy, ale to żaden wyczyn. Fajnie jest, jak jest sześć, tylko jakoś nie złapałem tego na zdjęciu. Ale nie to, żeby to był rzadki widok.


Motory to w ogóle fajna rzecz, tu na przykład można sobie przyjechać na motorze pod kościół na mszę. To trochę jak samochodowe kino w Ameryce.


No i oczywiście w tym wszystkim liczy się ilość. Morze motorów w Sajgonie to jest to, co sprawia, że przechodzenia przez jezdnię trzeba nauczyć się na nowo.


sobota, 19 listopada 2011

Moje pierwsze rybie oczy

A oto łódzkie lomo. Może niezbyt efektowne, ale to pierwsze moje rybie oczy, no i doświadczenie w robieniu zdjęć analogowych mam średnie, a przede wszystkim dawno zapomniane. Zdjęcia były robione aparatem Fisheye 2.

Niemniej, drzewa od spodu zawsze wychodzą fajnie ;-). Jest też wielokrotna ekspozycja (drzewo z lampą). Co mi się podoba? Chyba smutna grubiutka cukiernia, której nie ma; przypomina mi taką starą historyjkę o cukierni właśnie. No i piekielny ogar ;-).

czwartek, 17 listopada 2011

Brama


Na lotnisku w Mediolanie jest taka brama: ciemna sala, graniczna linia światła, dym. Wejście do miasta: symboliczne, ale fajne.

Wiadomo, że gdzieś się dotarło. Bo czy będąc na lotnisku jest się właściwie w mieście, w którym ono się znajduje? Czy nawet w tym kraju? Jak się ma gdzieś przesiadkę, to przecież nie ma się takiego wrażenia. Lotniska to lotniska – miejsca poza światem. Trzeba je opuścić, żeby znaleźć się w miejscach prawdziwych, w tym wypadku w takich Włoszech z krwi i kości. A brama do tego się całkiem przydaje.

środa, 16 listopada 2011

Jeszcze o Mediolanie

Dużo jakoś wyszło o tym Mediolanie, mimo że wcale tak dużo materiału nie było. W końcu byłem tam na dobrą sprawę dwa dni :-). Ale trochę zdjęć zostało, to przynajmniej kilka z nich wybiorę. Kilka, czyli w tym wypadku 11, a to żeby uczcić fakt, że w tym miesiącu był 11/11/11.

Na początek może mało "mediolański" widok, ale bardzo mi się to drzewo podoba.


Stacja metra z jedzeniem. Jedzenie w Mediolanie (czyli pizze, powiedzmy wprost) było oczywiście dobre.


Żółty tramwaj. Żółty to dobry kolor dla tramwajów. W Lizbonie też są żółte tramwaje. Dzięki temu mam obok siebie na lodówce dwa magnesy z dwóch różnych miast, a na obu jest żółty tramwaj. Śmiesznie. A poza tym strasznie stylowe tam były te tramwaje.


Domek z migającymi światełkami. Długi czas naświetlania, ale zrobienie tego zdjęcia wymagało naprawdę dużo czasu. Bo patrząc w drugą stronę jest pomnik Leonarda i jak się chce mu zrobić zdjęcie, to się stoi w tym oto kadrze. No i trafiła się grupa Japończyków. Jak się okazuje, każdy Japończyk ma aparat, i każdy po kolei musi swoim aparatem zrobić zdjęcia pozostałym członkom grupy - pojedynczo, oraz w różnych kombinacjach. Jak grupa liczy sześć osób, to schodzi się całkiem sporo czasu.


Galleria Vittorio Emanuele II, czyli XIX-wieczna galeria handlowa ze szklanym dachem. Śliczne miejsce. I jest tam sklep z grami komputerowymi!


Ta sama galeria na nieco innym ujęciu. Bo z takiej perspektywy też fajnie wygląda.


Plac przed katedrą. To jest HDR, i wydaje mi się, że wyszedł całkiem fajnie, szczególnie kolory.


No dobrze, ostatni już raz Galleria Vittorio Emanuele II. Tyle że tym razem w HDR.


Sex-shop Bushido!


Kontynuacja serii o ludziach na ławkach. Dla skomplikowania sytuacji podpowiem, że obok stały dwa słonie.


Tutaj fajne są oczywiście okna, a szczególnie ten fantazyjnie wygięty drucik w dolnej części. Wypas.


To tym razem tyle.

wtorek, 15 listopada 2011

Kaczkosmok i świat na dachu

Dziś trochę obrazków z dachu mediolańskiej katedry. Jeśli chodzi o gargulce, zdecydowanie rządzi kaczkosmok. A jeśli chodzi o widoki – zobaczcie sami.








niedziela, 13 listopada 2011

Duomo di Milano

Budynek, który powstawał przez jakieś 600 lat, musi być miejscem przynajmniej ciut magicznym, nie ma wyjścia. Nawet, jak jest to największa katedra we Włoszech. No bo jak można biegać sobie po dachu, a tu wszędzie wokół posągi, gargulce, szczególnie takie przedstawiające kaczkodemony, to jest zdecydowanie dobrze. Zresztą cóż, bogactwo detalu i rozmach po prostu zachwyca. Ale na razie pierwsze kilka zdjęć.

Katedra nocą. W HDR.

Katedra jest w sercu miasta, wokół masa sklepów, ludzi, życia; nawet późno.

To czerwone światełko to miejsce, gdzie znajduje się gwóźdź z krzyża Jezusa. Konkret.


Widok z dachu. Mgliście, ale mimo to pan na słupie ma przed sobą ładną panoramę miasta.

Postscriptum o mediolańskim dworcu

Bardzo ładny ten mediolański dworzec, prawda? To spójrzmy w dół, na tory.


Ale żeby nie było tak strasznie, to na osłodę zdjęcie TGV, który przyjechał prosto z Paryża.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...