wtorek, 7 września 2010

Warszawa-Moskwa

D10 Polonez

Dzień 1 ------------------------------------
Warszawa Centralna              15:55 GMT +1  
Warszawa Wschodnia      16:02   16:05           
Mińsk Mazowiecki        16:31   16:32           
Siedlce                 17:04   17:05           
Łuków                   17:25   17:27           
Międzyrzec Podl.        17:46   17:47           
Biała Podlaska          18:05   18:06           
Małaszewicze            18:31   18:32           
Terespol                18:42   19:22           
Brest Central           20:58   22:30 GMT +2
Dzień 2 ------------------------------------
Minsk                   01:58   02:11            
Orscha Central          04:24   04:34           
Smolensk                06:43   06:48 GMT +3            
Wjasma                  08:32   08:52           
Moskva Belorusskaja     11:45    

Wyprawa transsyberyjska w końcu rozpoczęta!

Pierwsze 1275 km pokonaliśmy pociągiem Polonez, jadącym po prostu z Warszawy do Moskwy. Jest to około 18 godzin podróży, więc w sumie dość niedużo, i - trzeba przyznać - w całkiem sympatycznych warunkach. Rosyjski wagon sypialny okazał się nadzwyczaj przyjemny. Przedziały trzyosobowe, siedzenia wieczorem składa się i rozkłada dość wygodne łóżka.

Nasz pociąg na stacji Warszawa Wschodnia
Siedzenia się składają, a z drugiej strony wyłania się łóżko.
Herbata kosztuje 1,50 zł, można też brać sobie do woli wrzątku. Niewątpliwą atrakcją są szklanki w ciężkich kutych metalowych podstawkach - nasze akurat były pamiątką 60-lecia zwycięstwa ZSRR w drugiej wojnie światowej.

Pamiątkowe koszyczki na szklanki z logiem rosyjskich kolei.

Herbatka kolejowa.
Trasa trzeba przyznać nie jest przesadnie widowiskowa, głównie z uwagi na to, że wszystkie ciekawe stacje mija się w nocy. Niemniej jednak gdzieś w okolicy stacji Małaszewicze można wypatrzeć parowóz w krzakach.


Duża atrakcja to przekraczanie białoruskiej granicy. Pociąg przejeżdża przez Bug, wjeżdża do Brześcia, tam jest przetaczany do wielkiej hali, gdzie jest przystosowywany do szerszego rozstawu szyn. Bo, jak wiadomo, na wschód od Polski pociągi jeżdżą po szynach o rozstawie 1520 mm, a nie 1435 mm jak u nas. Legenda mówi, że różnica szerokości szyn miała znaczenie wojskowe, ale raczej chodzi o to, że na początku rozstawy torów nie były specjalnie unormowane i było po prostu dużo standardów.

Ten proces odbywa się tak, że wagony są rozłączane, specjalne podnośniki podnoszą je do góry na jakieś dwa metry (z pasażerami w środku), stare wózki są odtaczane, nowe przytaczane, wagony się na nie opuszcza i pociąg może jechać dalej - już po szerszych szynach.

Podnośniki zamontowane.
Hala w Brześciu. Widać dwa rozstawy szyn.
Wagon podniesiony.
Całkiem wysoko, prawda?
Przyjeżdżają nowe wózki.
Swoją drogą, kolejowa ciekawostka: w takiej Hiszpanii szyny są jeszcze szersze niż w Rosji.

Przy okazji okazało się też (bo jakoś wcześniej tego faktu nie zanotowałem), że Białoruś i Rosja mają wspólną granicę, więc jest tylko jedna kontrola graniczna - na granicy polsko-białoruskiej. I to mimo, iż potrzeba aż dwóch wiz, żeby tę trasę pokonać - rosyjskiej i tranzytowej białoruskiej. Każda oczywiście jest płatna, a jakże - to takie wady bycia w Schengen.

Na każdej z granic zmienia się za to strefa czasowa.

O trasie przez Rosję trudno mi coś powiedzieć, bo większość przespałem, niemniej jednak dużo tam lasów, nawet bardzo blisko Moskwy. Trochę to dziwne było, bo u nas jednak jest dużo więcej miejscowości po drodze. Tam - głównie lasy.

Sama Moskwa już na początku robi wrażenie - pociąg przejeżdża przez rozległe dzielnice wielkich szklanych wieżowców, no i trochę przez samo miasto się jednak jedzie.

Koniec tego odcinka podróży to dworzec Moskwa Biełorusskaja.

Polonez na moskiewskim dworcu.
Kolejowe dekoracje.

1 komentarze:

  1. That sure is a lot of trains. Do you like trains or something? I get the feeling you like trains. Do you like trains?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...