sobota, 25 września 2010

340 na Syberię

Cóż, wsiedliśmy do pociągu nr 340 w czwartek, wysiedliśmy w poniedziałek. Irkuck, 70 km od jeziora Bajkał, to niemal połowa trasy z Moskwy do Władywostoku.

Jak to jest spędzić ponad cztery dni w pociągu?

Może zacznę od tego, jak taki pociąg wygląda. Jechaliśmy klasą trzecią, czyli tak zwanym wagon płackartnym. To coś jakby bezprzedziałowy wagon sypialny. Przedziały są, a raczej wnęki, bo nie ma drzwi. W każdej wnęce są dwa łóżka dolne i dwa górne; na dolnych można sobie w dzień siedzieć, naprzeciwko, za korytarzykiem, jeszcze dwa łóżka, w tym dolne przekształcające się nieco magicznie w dwa fotele i stolik. We wnęce też jest stolik, całkiem spory. Miejsca jest więc więcej niż dużo, bo i te przedziały w sumie jakby większe niż nasze, no i jeszcze siedzą tam tylko cztery osoby, więc nawet w dzień jest raczej spokojnie.

Jest czysto, nawet bardzo, mimo że wagony nie najnowsze. Każdy wagon ma dwie panie prowadnice - z obsługi (śpiące na zmianę), które go kilka razy dziennie zamiatają, myją, a poza tym zajmują się podróżnymi - sprzedają kawę, herbatę, piwo, dają szklanki (w kutych podstawkach tym razem z rakietami i sputnikiem), pościel i ciepłe koce, sprawdzają bilety. Łazienka jest rozsądnie czysta (i to przez całą podróż), jest też wielki zbiornik z wrzątkiem, zasilany węglem dorzucanym tam co jakiś czas przez jeszcze inną kobietę, która z wiadrem węgla chodzi od wagonu do wagonu.

Bagaże można trzymać w kufrze pod łóżkiem, więc nawet gdy się śpi, są bezpieczne.

Jedną dość istotną wadą jest muzyka. Z głośników, w godzinach dość losowych, ale powiedzmy od 9 do 22, jest puszczane rosyjskie disco, dość ciężko niestety strawne. I to dość głośno - jak sądzę po to, żeby wymusić niespanie w dzień, a spanie w nocy: w bezprzedziałowym wagonie jest dość ważne, żeby ludzie jednak nie imprezowali, gdy reszta chce spać. Z tym spaniem jest różnie, czasem pani wagonowa chodzi i upomina zbyt głośnych pasażerów, a czasem trafia się duża stacja o trzeciej rano i wtedy po prostu ludzie wsiadają, wysiadają, gadają i nie ma siły na to. Niemniej jednak w nocy generalnie jest dość cicho i spokojnie, i wyspać się można.

Czas i pory dnia zresztą są jakieś takie umowne. Pociąg przez te cztery dni zmienia strefę czasową pięć razy, więc to, co wcześniej było drugą w nocy, pod koniec podróży jest już siódmą rano. Rozkłady jazdy są w całym kraju w czasie moskiewskim, ten czas pokazują też zegary dworcowe. Jest to swoją drogą dość absurdalne, jak ogląda się ładny zachód słońca, a tu na zegarze dworcowym 1:30. Niemniej jednak oznacza to, że jak się chce śledzić rozkład, trzeba zostać przy czasie moskiewskim, a wtedy pory dnia się całkiem rozjeżdżają.

Dni też się zlewają w jeden długi okres podróży, szczególnie że często spotyka się ludzi, którzy są w jeszcze dłuższej podróży. W pociągu normą są takie rozmowy:
- A kiedy wy dojeżdżacie do tego Irkucka?
- W poniedziałek.
- Dopiero w poniedziałek? Oj, to długo jeszcze, prawie tydzień, przecież dziś środa.
- Nie, dziś chyba sobota. To za dwa dni.
- Sobota? Niemożliwe.

Pociąg zatrzymuje się na kilkudziesięciu stacjach, pewnie po kilkanaście dziennie. Na większości staje na 2-3 minuty, akurat żeby podejść do okna i zrobić zdjęcie budynku dworcowego, o ile nie jest zasłonięty przez wielkie cysterny. Jednak 2-3 razy dziennie, w większych miastach, staje na dłużej - 20-40 minut. Wtedy zwykle można wyjść na peron, nawet pójść na dworzec, pozwiedzać. Albo po prostu kupić jedzenie.

Bo na peronach sprzedaż jedzenia kwitnie. Ludzie przychodzą i sprzedają ze stolików chleb, nadziewane bułeczki w wielu rodzajach, bo i pirożki, i buterbrody, czebureki, a i sosiski się znajdą, do tego jakieś zupki, kiełbasy, ziemniaki, sery, jabłka, orzeszki, napoje, piwo - niemal wszystko, czego trzeba. Oczywiście część tych rzeczy można kupić również od pani wagonowej, część - z wózka, który czasem przejeżdża przez wagon, ale w ten sposób ma się alternatywę. Ze świeżością bywa różnie - czasem spotyka się spleśniałe chleby, które pani sprzedająca odwraca na tę świeższą stronę z podziwu godną konsekwencją - ale zwykle jest nieźle. Jest to całkiem niezła alternatywa dla wagonu restauracyjnego, gdzie - jak sprawdziliśmy - też ze świeżością jest różnie, bo mięso jakieś jakby lekko nadgniłe, za to przybrania smaczne. Natomiast na pewno smaczna jest tamtejsza wódka, o czym przekonywali nas nie raz współpasażerowie.

Do tego można kupić wszędzie szyszki cedrowe po 10 rubli sztuka (1 zł). Z szyszek można sobie powydłubywać orzeszki - smaczniutkie, a jakże (można zresztą też kupić od razu wydłubane, prościej nieco).

A sama trasa? Najpierw część europejska, wokółmoskiewska: Moskwa, Rostow, Jarosławl. Dużo infrastruktury, dużo bloków z płyty, wiadomo. Tu przejeżdżamy przez Wołgę - wielkie są te rzeki Rosji. Kirow - to już drugi dzień trasy, ale też pierwszy 1000 kilometrów za nami. Potem Perm. Przekraczamy Ural - niestety na trasie Transsybu to jedynie małe pagórki. Lasy, dużo lasów, i rosyjska wieś: domy są głównie drewniane, raczej zaniedbane - u nas to już nie tak częsty widok, tu zupełnie powszechny. Wieczorem przekraczamy granicę Europy i Azji. Jekaterynburg, kolejną ponadmilionową metropolię na trasie, odwiedzamy już w nocy. Stacja wciąż nosi radziecką nazwę Swierdłowsk.

Docieramy do granic Syberii, pierwsza stacja to Tiumeń. Wita nas śnieg padający za oknem, taki gruby, ale wilgotny, szybko się roztapia, na ziemi go nie ma. Zresztą to tylko chwilowe, za chwilę znika. To tylko takie powitanie, żebyśmy pamiętali, gdzie jedziemy. Miasta wciąż wielkie, ale poza miastami zmienia się nieco architektura. Wioski drewniane, tyle że domki takie ładne, z ozdobnymi okiennicami. Krajobraz nieco inny - tajga.

Trzeci dzień: Karasulsk, Omsk. Przekraczamy Irtysz - bardziej to przypomina most przez jezioro niż przez rzekę. Wreszcie na koniec dnia Nowosybirsk - stolica zachodniej Syberii - ogromne miasto, jedziemy przez nie kilkadziesiąt minut, no i to największa stacja na tej trasie. Wielki, monumentalny budynek dworca, imponujące wnętrza, długi postój. Potem rzeka Ob.

Czwarty dzień to już wyłącznie syberyjskie krajobrazy: Tajga, Marinsk. Po drodze brzozy, świerki, tajga, bagna, dziko i odludnie. Wreszcie wielki Krasnojarsk; tu przekraczamy Jenisej mostem o długości ponad kilometra. W końcu, piątego dnia nad ranem docieramy do stacji Zima (kto czytał „Lód”, ten pamięta) i zaczyna się prawdziwa zima: jest biało. Wszędzie leży śnieg. Biała tajga, białe lasy, mijane wagony z węglem przykryte białą pierzyną. Stąd już blisko do Irkucka. Na koniec, gdzieś w okolicy stacji Polovina (to mniej więcej pół drogi z Moskwy do Władywostoku) łapiemy kilkudziesięciominutowe opóźnienie (do tej pory pociąg jechał idealnie zgodnie z rozkładem), przekraczamy Irkut i wtaczamy się na ogromny i śliczny dworzec w Irkucku.

Wysiadamy. Jesteśmy na Syberii.

Przed odjazdem z Dworca Jarosławskiego
Z tego samoobsługowego urządzenia przez całą drogę mamy wspaniały wrzątek. 
Nowe podstawki: po lewej rakiety. 
Wagon restauracyjny. Ładny, ale karmią średnio, za to podobno wódka dobra.

Wagon trzeciej klasy. 
Drugi dzień podróży - dworzec w Omsku. 
Kramiki w Babarinsku. Prowadnik z reguły ma podobne towary do sprzedania, ale czasem tu taniej, a czasem w wagonie taniej - warto sprawdzić.
Pierwszy dzień podróży - peron w Daniłowie. Można kupić jabłka, tylko czemu od razu 6 kg?
Rosyjska wieś: drewniana i zaniedbana. I tak na całej trasie.
Pracownik kolei.
Drugi dzień podróży. Rzeka Kama, a na drugim brzegu Perm.
Drugi dzień podróży. Lasy, lasy, lasy - czym dalej, tym więcej. 
Nasz pociąg na największej stacji Transsybu: Nowosybirsk.
Poczekalnia w Nowosybirsku.
Czwarty dzień podróży - kramiki na stacji Iłanskaja.
Czwarty dzień podróży - przejeżdżamy przez most na Jeniseju.
Piąty dzień podróży. Tak to jest na Syberii.
Centrum sterowania wagonem - przedział prowadnika.
Piąty dzień podróży - Irkuck.
Dworzec w Irkucku niemal w całości. Po lewej - nasz pociąg.

Pociąg nr 340
Dzień 1: МОСКВА ЯР. 13:35 - ЯРОСЛАВЛЬ ГЛАВ. 17:55 - ДАНИЛОВ 19:27 
Dzień 2: ШАРЬЯ 01:19 - КИРОВ ПАСС. 05:52 - БАЛЕЗИНО 09:41 - ПЕРМЬ 2 14:10 - ЕКАТЕРИНБУРГ ПACC. 20:19 - БАЖЕНОВО 21:46
Dzień 3: ТЮМЕНЬ 02:26 - КАРАСУЛЬСК 07:09 - ИШИМ 08:11 - ОМСК-ПАСС 12:09 - БАРАБИНСК 16:18 - НОВОСИБИРСК ГЛАВ. 20:56
Dzień 4: ТАЙГА 01:16 - МАРИИНСК 03:52 - КРАСНОЯРСК 10:07 - ИЛАНСКАЯ 15:00 - ТАЙШЕТ 17:39 - НИЖНЕУДИНС 20:25
Dzień 5: ЗИМА 00:10 - ИРКУТСК ПАСС 04:46

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...