piątek, 30 lipca 2010

RTW 2010 - krótkie podsumowanie





No i cóż - podróż dookoła świata nie byłaby udana, gdybym nie wrócił.

Byłem w podróży niedługo, bo równo 4 miesiące. Zrobiłem ponad 60000 km (jeśli oczywiście dobrze wszystko pododawałem), w tym prawie 50000 samolotami (27 lotów), reszta to głównie wszelkiego rodzaju busy (43 przejazdy), pociągi (9) i promy (3). Odwiedziłem praktycznie tylko 4 kontynenty, ale i tak było intensywnie.

Najpiękniejsze miejsce to zdecydowanie bez dwóch zdań Polinezja - zresztą tak naprawdę to był mój główny cel (Wyspa Wielkanocna), reszta była niejako dodatkiem. W innych miejscach jest po prostu pięknie, tam - dla mnie - jest nieziemsko pięknie i zupełnie magicznie. Najmniejsze wrażenie zrobiła chyba na mnie Nowa Zelandia - może dlatego, że była tuż po Polinezji, może spodziewałem się za dużo, a może po prostu bo było tam zimno i trochę zbyt turystycznie.

W zasadzie cały ten wyjazd był dość spokojny: nie miałem praktycznie żadnych nieprzyjemnych sytuacji; było miło, przyjaźnie, wesoło. Było sporo pozytywnych zaskoczeń - niektóre miejsca były o niebo bardziej niesamowite niż się spodziewałem. To dotyczy zarówno miast (przede wszystkim Sao Paulo, Buenos Aires, Kuala Lumpur, Kijów, Tbilisi), jak i innych miejsc (wodospady Iguazu, lodowiec, Angkor). Spotkałem masę fantastycznych ludzi, często również podróżujących, choć nie tylko.

Czy warto się wybrać w wycieczkę akurat dookoła świata? Nie wiem - ja chciałem, bo to fajne samo w sobie, i jestem bardzo zadowolony. Choć zapewne gdybym planował to drugi raz, wiele rzeczy zrobiłbym inaczej. Przede wszystkim dałbym sobie dużo więcej czasu i zrobiłbym dłuższą przerwę w połowie - ciągłe bycie w drodze jest dość męczące. Czy łatwo jest zorganizować coś takiego? Bardzo łatwo - podróżowanie po świecie jest w dzisiejszych czasach niezwykle proste i nie wymaga jakiegoś wielkiego przygotowania. Bo tak naprawdę nie jedzie się w niesamowitą podróż, tylko na zwykłą wycieczkę turystyczną - nie odkrywa się tam przecież źródeł Nilu. Tyle że to taka turystyka niekoniecznie zorganizowana.

Tego typu wycieczka - nawet zrealizowana tak „na szybko”, jak ja to zrobiłem - to naprawdę fajna sprawa. Obserwowanie różnorodności - bo świat, mimo tego, że McDonald’sy są wszędzie, jest naprawdę ciekawie zróżnicowany - pozwala zyskać całkiem sporo dystansu do rzeczywistości, która otacza nas na co dzień. Bo naprawdę problemy, z którymi borykamy się tu w Polsce z takiej perspektywy nie są przesadnie poważne. Jedyne co potrzeba, to być otwartym na to, co się widzi, przeżywa, je, słyszy. A to nie jest takie trudne przecież.

No i tak to jest. W ramach „zaliczania” - z kontynentów została jeszcze Antarktyda. Z miejsc wartych odwiedzenia - niewiarygodnie okropnie dużo, bo wciąż w praktyce ledwo co widziałem. Cóż, trzeba zacząć myśleć o następnej wyprawie...

Mapka całej trasy jest tutaj.

8 komentarze:

  1. No to tym razem zrobiłeś 0,2 sekundy świetlnej. Grats :)

    OdpowiedzUsuń
  2. BTW - kiedy Antarktyda?

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj nieprędko :-) Inna sprawa, że wybranie się tam w tej chwili na wycieczkę z Tierra del Fuego też nie jest wielkim problemem, tylko w sumie to kosztuje trochę kasy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Yesterday I dumped out my bag. I found three containers of eye shadow, countless wrappers for protein bars and dry erase markers. In other words, your bag is much more exciting than mine.

    OdpowiedzUsuń
  5. I przywiozłeś prezenty? ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratulacje:) Fajnie, ze odbyles taka podroz, ale dobrze, ze znow jestes ciut blizej nas:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...