środa, 5 maja 2010

Krabowe safari

Na wyspach mieszka oczywiście dużo psów, ale nie tylko. Przede wszystkim są tu kraby. Po plaży kręci się masa krabów pustelników - to takie małe stworzonka, które dźwigają dzielnie swoją muszlę na grzbiecie, jak ślimaki, i gdy tylko się do nich zbliżyć, zamykają się w niej. Udają wtedy zupełnie zwykłą muszelkę, leżącą sobie ot tak, przypadkiem, na plaży.


One są małe, a jest tu też sporo normalnych, dużych krabów. Jest ich pełno, choć nie rzucają się w oczy, bo siedzą pochowane w dziurach. Dziury krabów wyglądają mniej więcej tak:


Cała ziemia jest podziurawiona jak sito. Nasze krety zdecydowanie mogłyby się od krabów uczyć swojego fachu. Niektóre dziury są małe, wielkości powiedzmy długopisu, a inne całkiem spore - takie, że całkiem spory pies mógłby się tam spokojnie zmieścić, jakby tylko oczywiście akurat z nudów, albo od upału, postanowił zostać krabem.


Kraby wyłażą zwykle w nocy, ale czasem można je przydybać w dzień, choć są bardzo czujne. Z reguły jednak w dzień spotyka się co najwyżej małe kraby.


Jak tylko krab się zorientuje, że się jest w pobliżu, ucieka prędko do najbliższej dziury. Biegnie bokiem, śmiesznie tupiąc po kamyczkach. Czasem okazuje się, że w najbliższej dziurze siedzi już niestety jakiś krab, wtedy biedaczysko musi tuptać dalej. Czasem też chowa się za leżącym w pobliżu kokosem (tu zawsze w pobliżu leży jakiś kokos).


Niemniej jednak prędzej czy później się takiego kraba dopadnie.


Prawda jest jednak taka, że na kraby najlepiej polować po zmroku. Wtedy zresztą nie jest to wielkie polowanie - idzie się pięć metrów i na środku ścieżki siedzi sobie całkiem spory krab.


Kraby mają taki zwyczaj, że gdy się do nich zbliża, przez chwilę starają się nie ruszać, licząc na to, że się ich nie zauważy. Cóż, świetny plan, ale trudno nie zauważyć kogoś, kto akurat stoi sobie jak gdyby nigdy nic na środku ścieżki.


Inna sprawa, że jak się trochę poszuka, to można dopaść naprawdę wielkie krabiska, wyłażące właśnie ze swoich nor. Na przykład takie.


Takie to właśnie mamy tu rozrywki na wyspach: ja, psy i kraby. Z krabowym pozdrowieniem, dobranoc.

6 komentarze:

  1. Świetny wpis i kapitalne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  2. A patronem medialnym wpisu jest Guy Smith i jego jakże fantastyczna książka "Kraby" :)

    A teraz z zupełnie innej beczki - mógłbyś Jacku kiedyś popełnić wpis odnośnie przygotowań do takiej wyprawy? Co wziąć, jak się zorganizować, itp. Bo z każdym kolejnym Twym sprawozdaniem narasta we mnie chęć spróbowania tego samego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kraby są niemalże tak fajne jak jaszczurki. Proszę o wpis o jaszczurkach (z dedykacją ;P)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkie jaszczurki są z domyślną dedykacją przecież! :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. @Ryslaw: Spoko, tylko jak wrócę, będę miał więcej wniosków. Ale tak ogólnie to jest proste: trzeba mieć po prostu czas.

    OdpowiedzUsuń
  6. Głodny się zrobiłem.

    Jakoś mam skojarzenia łączące zagranicę i skorupiaki z dobrym jedzeniem :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...