czwartek, 8 kwietnia 2010

Królestwo wołowiny i czemu trzeba mieć zawsze przy sobie termosik


Argentyna (i Urugwaj zresztą też) to dla prawdziwego mięsożercy wymarzone miejsce, bo chyba wszyscy tu jedzą non stop tony wołowiny. Stek, jak już pisałem, jest znakomity, ale to powszechne danie. Na każdym kroku jest tu jakaś parilla, czyli taka knajpa z grillem, gdzie można zjeść sobie do woli każdego rodzaju mięsa (w tym steki), i te knajpy cieszą się powodzeniem - np. dziewczyny mające przed sobą ogromne kotleciska są tu na porządku dziennym :).



Steki nie są takie bardzo tanie (tzn. nie wiem, może i są poza turystycznymi rejonami, ale jakoś trudno mi w takie trafić), ale jednak znacznie tańsze niż u nas. Co ciekawe, można też trafić na takie grillowe fastfoody - spróbowałem, a jakże. Sporych rozmiarów stek (może nie idealny, ale zdecydowanie wciąż jeden z lepszych, jakie jadłem) plus ogromna sałatka z rucoli, pomidorków i innych wesołych rzeczy plus cola plus jakieś sosiki, pesto itp. zamyka się wtedy w cenie około 20 zł, co jest raczej dobrą inwestycją.


Ale to i tak nic. W Urugwaju popularna jest kanapka ze stekiem - chivito. Stek nie jest mały - zwykle to taki kotlet wielkości twarzy, cienki bo cienki, ale upchnięty potem do bułki, złożony na pół. Smażony oczywiście na poczekaniu na grillu, a jakże. Tyle że to nie koniec. Bo w chivito jest jeszcze szynka - i to nie jeden plaster, ale zwykle kilka, boczek - a jakże, czemu by nie, i ser żółty - też raczej na grubo, spora porcja. Do tego mieści się tam jeszcze jakaś sałata, pomidory, wielkie marynowane grzyby plus jakieś ostre lub mniej ostre sosy przypominające pesto. Porcja mięsa taka, że spokojnie starcza na długo.


A co piją Urugwajczycy i Argentyńczy? Oczywiście yerba mate. To jest zupełnie niesamowite zjawisko, bo masa ludzi tutaj ma chyba zawsze przy sobie mate (czyli ten owoc, w którym się pije yerbę) i termosik. Termosik to w ogóle nieodzowna rzecz. Tym z Was, którzy rzadziej pijają yerbę wyjaśnię, że to jest tak, że pije się ją z wydrążonego wysuszonego owoca, do którego wpycha się masę suchych liści, tak że nie mieści się już tam wiele wody. Dlatego termosik jest niezbędny, bo trzeba sobie cały czas ciepłą wodę (80 stopni) dolewać. No i cała masa ludzi tutaj popyla po ulicach z termosikami i mate w ręku - to widok zupełnie normalny.


Picie yerby to w ogóle taka towarzyska atrakcja, bo w grupie zwykle jest jedno mate i jedna bombilla (metalowa rurka z filtrem). Ktoś przyrządza yerbę, a potem wszyscy po kolei sobie ją piją (tzn. za każdym razem oczywiście trzeba dolewać wody). Dlatego też podobno w Argentynie w biurach nie wolno pracownikom pić yerby. Kawę, herbatę - owszem, ale yerby nie. Właśnie dlatego, że wtedy zawsze np. na spotkaniu ktoś by ją cały czas zalewał, i by na to schodziło za dużo czasu.

Przy okazji okazało się też, że można sobie yerbę pić ze skorupek różnych owoców (wtedy ma trochę inny smak). Dla mnie w ogóle przy tych upałach yerba zalewana gorącą wodą w ogóle nie gasi pragnienia (nic dziwnego, że oni w kółko ją piją), no ale działa pobudzająco. Podobno w Paragwaju zalewają sobie yerbę zimnym sokiem pomarańczowym, i wtedy też naciąga (bo zimna woda raczej nie naciąga).

Takie to dziwności tu się wyprawia. Niesamowite.

11 komentarze:

  1. Przestań. O stekach wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze tylko 2 dni, muszę się nacieszyć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Argentynski stek jest na mojej liscie to-do. Na razie probowalem stekow z Kobe (mozna dostac w Wawie) i byly faktycznie niesamowite. Tutaj sa rozne kanadyjskie bajery (T-bone glownie), calkiem OK, ale bez rewelacji.

    OdpowiedzUsuń
  4. I disagree. I think this blog could be called "Jacek's World of Steaks."

    OdpowiedzUsuń
  5. Noooo... Ledwo przestałem jeść a Ty mi tu stekami pod nosem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bo nie ma to jak wielkie steczyska, ha! :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. A tak swoją drogą, gdyby sądzić wyłącznie po ilości komentarzy, to i tak tylko steki cieszą się tu powszechnym zainteresowaniem ;-).

    OdpowiedzUsuń
  8. I predict that if you rename this place "Jacek Brzezinski's World of Steaks" or Simply "Steak World" untold amount of riches will await you. Trust me.

    OdpowiedzUsuń
  9. ale to dziwne, ze zabraniaja pic mate, bo nawet jakby non stop zalewac i zalewac, to przez reszte dnia pracowaloby sie na tyle wydajnie, ze by sie to oplacilo pracodawcom. no przynajmniej na mnie tak ten napoj dziala, pobudza a nie przymula, choc musze przyznac, ze w smaku to jest to takie, hm... srednie.

    OdpowiedzUsuń
  10. No właśnie - ja tu tak dużo tego yerba mate nie piłem, ale smakowało mi dużo bardziej niż w Polsce. Mam wrażenie - przynajmniej wnioskując z tego, co tu wszyscy mówią - że jednak kluczem do smaku jest odpowiednie przygotowanie sobie tego owocka, i jeszcze na dokładkę dobry dobór owocka, no a to pewnie trzeba umieć.

    OdpowiedzUsuń
  11. A tę mate z sokiem pomarańczowym to trzeba kiedyś spróbować.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...