wtorek, 2 marca 2010

8001050F

Pomyślałem, że napiszę parę słów o najśmieszniejszym zdarzeniu ostatnich dni, czyli błędzie 8001050F. Otóż w nocy z 28/02 na 1/03 przestały działać wszystkie konsole Playstation 3 na świecie. No, nie do końca wszystkie, bo nowe modele działają, ale znacząca ich część. Oczywiście włączały się, ale przestały łączyć się z siecią, uruchamiać gry, część zapisanych na nich danych traktowały jako zepsute, czyli praktycznie były nie do użytku. Próba zrobienia czegokolwiek kończyła się wyświetleniem sympatycznego komentarza o błędzie 8001050F.

Problem sam się naprawił po 24 godzinach, ale zjawisko jednak niecodzienne. 24 godziny to niemało, pewnie nie jeden posiadacz konsoli chciał w tym czasie sobie pograć. Ja na przykład bardzo chciałem zobaczyć finałową walkę w GoW3, ale się nie udało.

Chodziło podobno o to, że był błąd w oprogramowaniu zegara, dzięki któremu hardware konsoli traktował rok 2010 jako przestępny, a software nie, i stąd wszystkie problemy. Nie wiem do końca, jak to jest możliwe, że taki błąd powstał, bo przecież identyfikacja lat przestępnych jest banalna, a na dokładkę wydawałoby się, że w temacie oprogramowania zegara prawdopodobnie od kilkudziesięciu lat wiele nowego powiedzieć się nie da. Nie znam się też na tyle na sprzęcie, żeby nawet próbować dociekać, jak się tam ten software z hardwarem konkretnie gryzły. Niemniej jednak sam wypadek jest dość niepokojący.

Bo rozumiem, mogą przestać działać usługi sieciowe. Ale tu mamy przykład, jak może po prostu wszystko przestać działać - nawet sprzęt do sieci nie podłączony. Teraz powstaje pytanie, kiedy takie rzeczy mogą się jeszcze przydarzyć. Problem roku 2000 był znany i przewidywalny, problem 29.02.2010 r. przewidywalny na pewno nie był, bo i skąd.

Swoją drogą, ciekawe, czy tego typu przypadki zdarzają się też innym rodzajom sprzętu - medycznemu, lotniczemu, sterownikom elektrowni atomowych. Bo w sumie jakoś nie wiem, czemu tamte urządzenia miałyby mieć lepiej przetestowane akurat oprogramowanie zegara - coś, z czym chyba zwykle nie ma wielkich problemów. A może jednak to oprogramowanie jest lepiej sprawdzane?

Wszyscy się martwią, że rosnąca ilość usług wymagających połączenia z internetem sprawia, że nic nie będzie działać, gdy tego połączenia nie ma (choćby weryfikacja gier przez Steama). A tu proszę, i bez połączenia są problemy. Może dobrze, że na świecie, poza zamkniętymi systemami, są jednak pecety? Trochę większa gama producentów sprzętu, to i mniejsza szansa, że wszystkie naraz przestaną działać?

No i w sumie dobrze dla Sony, że problem sam się naprawił. Bo co by było, jakby się sam nie rozwiązał? Aktualizacji oprogramowania konsola ściągać z sieci nie chciała, zostałaby tylko aktualizacja przez zgranie sobie firmware'u na pamięć flash i odpalenie go przez USB, ale to strasznie skomplikowany proces. Pewnie byłyby kłopoty.

Ciekawe też, czy będą jakieś pozwy w USA ;-).

A przecież jest wiele urządzeń, które - gdyby przestały działać na 24h - spowodowałyby więcej zamieszania. I nie chodzi mi tu o nic wielkiego, a na przykład o taki iPhone czy jakikolwiek inny popularny telefon. Oczywiście, można sobie go zmienić na inny, ale to jednak kłopot dla wielu osób. Ta sprawa daje nieco do myślenia.

Swoją drogą, sprawdziliśmy z Piotrkiem, że suma cyfr dziesiętnej postaci numeru błędu to 44. To musi coś znaczyć. Przyszłość należy do błędów ;-).

Bo co będzie, jak kiedyś przestanie działać na jeden dzień to wszystko?

2 komentarze:

  1. Pewnie Sony współczuł M$ że ten ma teraz w PL tyle czarnego PRu, że postanowił wygenerować trochę niezadowolenia klienckiego dla swojej konsoli ;)

    A serio - mam nadzieję, że ich pozwą w USA i że dostaną solidnymi kosztami, to nauczą się może minimalnie testować co piszą. Bo wpadka z zegarem (przynajmniej Sony tak to opisało) to jakaś żenada w tych czasach, tu naprawdę trzeba się starać żeby coś nie działało poprawnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak, MS przez Live ma raczej nienajlepiej :).

    A co do Sony i ich zegarka - nie wiem, mi się wydaje, że błędy się po prostu zdarzają i czasem jak widać zostają niezauważone. Nie sądzę, żeby nie testowali, albo nawet słabo testowali, jakoś nie chce mi się w to wierzyć. Choć z drugiej strony - w slimach błąd był poprawiony, ciekawe więc, że o nim nie wiedzieli. Chyba że tam jest po prostu inny hardware.

    Ale za to pewnie teraz ściągają najlepszych szwajcarskich programistów kalendarzy do Japonii, powstanie całe Sony Calendar Division, i już wszystko będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...