wtorek, 19 stycznia 2010

Co jeszcze można zjeść na ulicy, część 1

Dużo już było o ulicznym jedzeniu, ale jeszcze mam kilka zdjęć, więc się nimi podzielę, bo Paweł prosił ;-).

Zacznijmy może od tego, jak się tu kupuje mięso. Rzeźnie na ulicy to normalna rzecz w Egipcie, ale jak widać w Chinach też. Miły pan kroi na poczekaniu. (Na szczęście jest też Tesco).



Tu coś z innej beczki, bo napój. Taki jakby gorący glut z pływającym w nim chyba makiem i różnorodnymi grubo mielonymi bakaliami. Może być z cukrem albo bez (wtedy jest niesłodki i trochę bez smaku). W tym wielkim czajniku znajduje się ów płyn -- żeby go nalać, pan przechyla całe to ustrojstwo.



Stragan z owocami w tym zestawieniu wygląda dość normalnie. Tylko owoce zupełnie inne, niż u nas.



W większości knajpek, gdzie są rzeczy pieczone, wybiera się, co się chce zjeść, wskazując to jeszcze w postaci surowej. Nie wszystko wygląda bardzo zachęcająco przed grillowaniem.



A tutaj smażone kalmary. Te są akurat bardzo smaczne.



W takich knajpach można zawsze kupić coś na wynos, ale też nie tylko, bo można sobie wejść do środka i zjeść zupę z makaronem albo pierożkami.



Urządzone jest to tak, że kuchnia jest zwykle przy ulicy, a miejsca siedzące - jakby w głębi.



Wnętrze nie wygląda bardzo zachęcająco, ale nie przesadzajmy. Ten lokal przeszedł oficjalną kontrolę sanitarną, zgodnie z informacją na ścianie.



Czyli pierożki będą dobre! :-).



A jak nie pierożki, to można się też skusić na takie coś. Wygląda przecież bardzo apetycznie.



1 komentarze:

  1. You sweet little street urchin, waiting for your dumplings!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...