środa, 30 września 2009

Praga na szynach

Nie mam pojęcia, ilu z moich czytelników podziela moje zamiłowanie do wszystkiego, co ma związek z koleją, ale nie powstrzyma mnie to przecież przed napisaniem wpisu o pociągach, metrze i tramwajach!

Pociągami wiele się nie najeździłem, poza oczywiście podróżą w obie strony doskonałym nocnym połączeniem PKP. Niemniej jednak warto wspomnieć o dworcu Praha hlavní nadraží. Ten dworzec, przypominający nieco stylem warszawski Centralny, zdaje się został od lat 90. już dwukrotnie wyremontowany (właśnie teraz trwa dość kompleksowa renowacja). Fajnie, prawda? A poza tym to fajne miejsce — podziemia w stylu Centralnego zbudowane pod starym dworcem art deco, w którym obecnie mieści się kawiarnia Fantova, a do tego wielka hala peronowa. Wszystko, czego można chcieć.









Metro chyba nie zmieniło się wiele: jest funkcjonalne, ma trzy linie, pociągi są ładne, stacje też git. Wszystko jak trzeba. Za to związana poniekąd z metrem anegdotka innego rodzaju.

Praga przypomina jednak nieco Polskę (no bo to blisko, wszyscy mówią podobnie). Naturalnie więc człowiek zaczyna się zastanawiać, jakby to było, gdyby się tam mieszkało. Tak po prostu samo przez się, no bo czemu nie. I właśnie pierwsza rzecz, która mnie tknęła, to długie podróże schodami ruchomymi w metrze. Bo tam wszystkie stacje są bardzo głęboko i schody są naprawdę długie. Jedzie się nimi i jedzie. I tak sobie można wyobrazić codzienne jazdy tymi schodami, minuty, zbierające się w godziny, kumulujące się w tygodnie jazdy w górę i w dół, w górę i w dół. Powoli, statecznie, no bo przecież nie ma co biegać po schodach (kiedyś to było nawet zakazane). Dziwaczne wrażenie, kiedy już się nad tym zastanowić.







Są jeszcze tramwaje. Są nowoczesne i stare. Przy czym, o ile zwykle jestem fanem nowoczesnych tramwajów, o tyle w Pradze te stare — czerwone — ślicznie wyglądają na ulicach. Od razu każda uliczka zyskuje na urodzie, jak tylko zjawi się na niej czerwoniutki tramwaj. Aż chce się wsiąść, nieważne przecież dokąd jedzie. (Nie, żeby bez tego tramwaju było tam brzydko).





Ach, nie można też zapomnieć o tramwaju linowym wjeżdżającym na wzgórze Petřin. Też wesoły środek lokomocji, tyle że kolejka do stacji w górę jest w niedzielę przepotworna (niestety, wagonik jest mały, nie mieści się tam dużo osób). Ale za to fajne są mijanki, nawet zrobiłem zdjęcie (poniżej).





10 komentarze:

  1. Moskwa również ma te ciągnące się w nieskończoność schody ruchome, i z tego co pamiętam można je również znaleźć w Budapeszcie.

    Patrząc jednak na Warszawę, to wszystkim do okoła zazdroszczę.

    Tramwaj linowy całkiem sympatyczny, ta atrakcja mnie niestety omineła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też nie pamiętam tramwaju linowego. Ale rzeczywiście, stare, czerwone tramwaje pasują do Pragi jak ulał. Pewnie tylko z klimą gorzej. ;)
    Schody ruchome za to pamiętam i rzeczywiście, w Budapeszcie też są niesamowite, bardzo strome. Zawsze zastanawiałam się od czego tak na prawde zależy tempo w jakim się poruszają.

    OdpowiedzUsuń
  3. czyli jadąc w pośpiechu do pracy, ma się 5 minut obowiązkowego wyciszenia i relaksu na schodach:) całkiem atrakcyjnie brzmi

    OdpowiedzUsuń
  4. Też zapamiętałem najbardziej z praskiego metra niekończącą się podróż schodami ruchomymi w dół :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Koleje (i tramwaj) do muzeum, gdzie ich miejsce. Dosyć tych pożeraczy i rozdzielaczy miejskiej (i wiejskiej) przestrzeni, ostoi państwowej własności i socjalistycznej mentalności. Gdyby nie kolej, już byśmy latali pojazdami jak w Bladerunnerze. A tak mamy wszędzie dookoła piewców zbiorkomu. Błe.

    OdpowiedzUsuń
  6. A tam. Pociągi są super, bo są wygodne i szybkie. I nie wszędzie są państwowe. Tylko mogłyby już być te nowe jeżdżące 500 km/h w całej Europie, wtedy by było fajniej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdyby komunikacja działała sprawniej i wprowadzono by cywilizowany zakaz samochodów w środku miasta, to nie mielibyśmy korków które są obecne. Jak dla mnie tramwaj (o ile poprowadzi się rozsądnie linie) cały czas jest jednym z najlepszych środków transportu.

    A pojazdami jak w Bladerunnerze byśmy nie latali - pomijając problemy technologiczne, to wątpie żeby tak masowo pozwalano na posiadanie ekwiwalentu samolotu (zwłaszcza jak włączymy pijanych kierowców, polskie naprawianie samochodów i terroryzm do tego).

    W cywilizowanych krajach kolej zaś często jest dobrym ekwiwalentem do problemu polskich dróg - czyli cholernych TIRów.

    @nephaarite - nom, nowe koleje i drogi jak w Czechach/Niemczech w całej Europie.

    OdpowiedzUsuń
  8. OK, I will make a considerably less profound comment than my other posters. I like it that you have embraced the square format in the one photo of the tram. It suits it very well. And of course it is a good shot.

    Have you figured out the dilemma of the four Jaceks yet?

    OdpowiedzUsuń
  9. Byłoby wygodnie. Jakoś by było więcej czasu :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten patent z mijanką to kojarzę, choć chyba nie z Pragi. I w sumie też przyłączam się do miłośników zbiorkomu - prowadząc samochód mniej wygodnie się czyta :-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...