sobota, 8 sierpnia 2009

Trzy księżycowe czary w drodze do Dorohuska

Jechałem sobie wczoraj samochodem z Warszawy do Dorohuska. To jest jakieś 270 km, które pokonuje się w 4,5 godziny. W piątek wieczorem jest oczywiście straszny korek przy wyjeździe z Warszawy i dlatego też zaczęło się nieprzyjemnie.

Potem jednak zrobiło się zupełnie inaczej, a to wszystko dzięki księżycowi.

Zaczęło się od tego, że księżyc pojawił się jakoś przed Lublinem. Pojawił się w sposób dość spektakularny i zupełnie zaskakujący. Wisiał bardzo nisko nad horyzontem, nieco po lewej stronie drogi, i był - cóż - ogromny. Chyba nigdy nie widziałem tak wielkiego księżyca. Na początku myślałem, że to jest jakiś balon, ale nie - po prostu był chyba ze 3 razy większy niż normalnie. Wisiał nad Lublinem, brązowawy, ciepły, i zupełnie, absolutnie, nieziemsko niesamowity.

Drugi raz księżyc pojawił się przed Chełmem. Był akurat prosty kawałek drogi, po obu stronach gęsty las, wysokie drzewa nachylały się nad szosą, a księżyc był idealnie na środku, oświetlając całą jezdnię bladym światłem. Nie był już taki wielki, był też już znacznie wyżej, ale za to jazda w stronę księżyca, po ulicy skąpanej w jego świetle, po czymś w stylu ścieżki księżycowego światła, również była jakaś zupełnie niesamowita.

Za Chełmem były za to pola po obu stronach drogi. Nad polami snuła się mgła - taka gęsta i zupełnie płaska, blada, oświetlona jasnym księżycowym światłem, wywoływała nastrój zupełnie nierealny, magiczny. Jednym słowem - księżycowy.

Ciekawa sprawa z tym księżycowym światłem: że wszystko staje się jakieś bardziej odległe, spokojniejsze, wyciszone, no i mniej rzeczywiste.

Niestety nie mam zdjęć, a szkoda. Może narodziła by się z tego jakaś ciekawa historia.

4 komentarze:

  1. A na zdjęciach księżyc byłby takich samych rozmiarów. Aparaty nie chcę się nabierać...

    OdpowiedzUsuń
  2. a to nie jest po prostu jakiś efekt optyczny? bo wtedy pewnie by wyszło na zdjęciu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale - tak czy inaczej - najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że jak się siedzi cały czas w tym mieście, a potem na chwilę wyjedzie gdzieś, gdzie jest po prostu przyroda i nic innego, to wywołuje to strasznie silne emocje. Bo się jest nieprzyzwyczajonym widać :-).

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie, jest to złudzenie, któremu ulegają ludzie. Nie bardzo wiadomo dlaczego. Tak jakoś mamy.

    http://apod.nasa.gov/apod/ap020130.html

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...