niedziela, 16 sierpnia 2009

Nowy Jork: Trzy piętra M&M'sów

Pierwszy dzień łażenia po Nowym Jorku był zupełnie niesamowity, bo widziałem całą masę fantastycznych rzeczy. Ale ten wpis poświęcę jednej z nich, zupełnie absolutnie nieziemsko absurdalnej: trzypiętrowemu sklepowi z m&m'sami. Tak, chodzi o takie cukierki. Sklep znajduje się w jednym z najbardziej spektakularnych miejsc NY, czyli na Times Square. Z zewnątrz wygląda tak:




Warto zwrócić uwagę na gigantycznego przerażającego potwora-m&m'sa, widocznego na ekranie (jest tak wielki, że chyba Godzilla by sobie z nim nie poradziła).



A także na 5 wielkich kręcących się m&m'sów. Swoją drogą, wiedzieliście, że podobno m&m'sy mają różne smaki? Np. są wiśniowe m&m'sy?


Ale to wszystko to nic. Naprawdę śmieszne rzeczy zaczynają się dopiero w środku.

Przede wszystkim, wiadomo, można kupić sobie cukierki. Ale przecież nie w torebkach, jak w zwykłym sklepie. Nie. Tu można sobie wybrać kolor, jaki się chce, albo skorzystać z jednego ze specjalnych przygotowanych przez najlepszych m&m'sowych specjalistów świata miksów kolorystycznych.

Tak więc to są m&m'sy w konkretnych kolorach:


A to są opracowane przez naukowców miksy:



A to jest największa na świecie ściana m&m'sów:


To jeszcze nie wszystko. Straszne rzeczy zaczynają się dopiero teraz. Bo okazuje się, że m&m's to nie jest po prostu cukierek. To sposób życia, postrzegania świata.

No bo proszę: jesteś muzykiem rockowym, grasz na gitarze, a lubisz m&m'sy i czujesz, że Twoje życie jest niekompletne, a różne jego elementy nie zazębiają się ze sobą, nie przenikają się tak, jakbyś chciał, by poczuć pełnię szczęścia? Jest dla ciebie rozwiązanie. Oto m&m'sowa gitara:


Lubisz grać w szachy, ale patrząc na standardowe figurki szachowe czujesz, że to nie to? Proszę.



M&m'sy zajmują się też podbojem kosmosu.


Udało się też ustalić prawdziwą tożsamość Statuy Wolności (oczywiście to jest wersja duża, ale w sprzedaży są też takie małe, żeby każdy fan mógł mieć swoją w domu).


A oto gigantyczny m&m's siedzący na sedesiku:



Jeszcze jeden m&m's-potworek:


A na koniec dwa widoczki pokazujące, ile to crapu da się wyprodukować, opierając się bądź co bądź na czymś, co wygląda jak kolorowa tabletka:




Świat bywa niesamowity :-)

3 komentarze:

  1. Po pierwsze - zawsze wiedziałam, że amerykanie są po... że dziwni są znaczy. Ale żeby aż tak? Nawet artykuł z przekroju o nadrukach na pościel zastępujących japończykom żony wysiada. Po drugie - wysłać Jacka za Wielką Wodę to co znajdzie? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj też pamiętam ten sklep. Wyszedłem i pomyślałem, że jeśli czemuś poświęca się aż trzy piętra, to po prostu MUSI to być coś więcej, niż zwykły cukierek.

    Chyba największy szok kulturowy w NY :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i teraz jak sobie jem M&Msa przy moim zacisznym biurku w domu, to czuję sie jak jakiś zaściankowy kurdupel na prowincji Państwa-Nic. Pełen kompleksów...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...