niedziela, 23 sierpnia 2009

Nowy Jork: Harlem

125 ulica, czyli bulwar Martina Luthera Kinga Jr. to centrum Harlemu, tradycyjnie afroamerykańskiej dzielnicy Manhattanu. Tym razem, eksperymentalnie, wyprawa po Harlemie będzie bardziej obrazkowa niż tekstowa, bo wydaje mi się, że miejsce jest na tyle atmosferyczne na zdjęciach, że słowa niewiele dodadzą.

Pierwsze wrażenie po wyjściu z metra jest niezbyt przyjemne. Jest tu inaczej niż w downtown - brudno i niechlujnie, bardziej jak w metrze niż na ulicach (nowojorskie metro jest dość straszne, jeśli chodzi o czystość). Brakuje też wysokich wieżowców. Po chwili można się jednak przyzwyczaić i wtedy okazuje się, że rzeczywiście to miejsce ma swój klimat.











Dekoracje są czasem afrykańskie (zresztą jest sporo sklepów z afrykańskimi wyrobami) - to poniższe to akurat fragment elewacji budynku. 


Specyficzna rzecz tutaj to to, że ludzie uprawiają jawny wypoczyn na ulicy. Siedzą sobie na krzesełkach, stoją, gadają. Mimo, że to wielka ulica, to ma się wrażenie, że jest tu jakoś rodzinnie, w pewnym dziwnym niepokojącym może sensie.







Na ulicach masa straganów, na których sprzedawane jest wszystko, począwszy od książek (ciekawy wybór, głównie jakieś harlequiny) do tajemniczych buteleczek, których przeznaczenia nie odkryłem.

Nawet knajpy z jedzeniem tu są inne. Po pierwsze jakieś takie ewidentnie mniej ekskluzywne, a po drugie jest soul food, tradycyjna kuchnia Afroamerykanów. Trzeba będzie kiedyś spróbować. 



Wszędzie - na straganach, w sklepach, gdziekolwiek można kupić zdjęcia, portrety Michaela Jacksona. Michael jest zupełnie wszędzie - na plakatach nalepionych na witryny sklepowe, w ramkach ustawionych przy fotelach, gdzie ludzie siedzą, na muralach. Oczywiście zazwyczaj jest to raczej taki młodszy Michael, gdy jeszcze był czarny i nie miał problemów z nosem. Ale nie wszędzie, na przykład nie na poniższej ścianie pamięci.



W okolicy jest dość sporo bloków mieszkalnych (w downtown ich nie ma, ale we wszystkich innych dzielnicach Nowego Jorku jest ich pełno). 



No i znalazłem tam najładniejszą naziemną stację metra, jaką widziałem. Naprawdę dużo nitów i rdzy. Popatrzcie.





I na koniec jedno naprawdę ciekawe miejsce - Apollo Theatre. To niezwykle ważna sala koncertowa, w której zaczynała swą karierę cała masa znanych artystów, choćby The Jackson 5, Stevie Wonder, Mariah Carey, Lauryn Hill. Grał tu też swojego czasu John Lennon. 


4 komentarze:

  1. Na twoich zdjęciach Harlem jest cichy i spokojny, spodziewałam się czegoś całkowicie innego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może dlatego, że coś mnie powstrzymywało przed fotografowaniem z bliska ponaddwumetrowych Murzynów z minami jak z filmu gangsterskiego :-). Bo było ich tam całkiem sporo :-).

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten Michael Jackson w gwieździe Dawida jest niezły :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A dla mnie to najbardziej amerykańskie zdjęcia z tej Twojej Ameryki. Jak na razie, bo nowsze wpisy dopiero przede mną. Oczywiście chciałbym przez to powiedzieć że mi się podobają. Mało filmów Dżarmusza widziałem, ale z nimi właśnie mi się kojarzą.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...