środa, 19 sierpnia 2009

Boston Tea Party II

Arkham i okolice

Nowa Anglia to jak wiadomo miejsce, w którym dzieje się akcja większości opowiadań Lovecrafta i jego naśladowców. Okolice Bostonu są całkiem sympatyczne - lasy, zabagnione jeziora i wszędzie rozsiane tradycyjne amerykańskie domy. To podobno jest prawdziwa Ameryka - w takich miejscach żyje 80% Amerykanów. Nowy Jork prawdziwą Ameryką nie jest.

Przejechaliśmy się przez Nową Anglię, bo odwiedzaliśmy rodziców Natalii, którzy poczęstowali nas absolutnie fantastycznym stekiem. A przy okazji mogłem się napatrzyć na te wszystkie miejsca, w których - jak wiadomo - zwykle bywają te wszystkie istoty z innych wymiarów. A poza tym podobno można tam podobno spotkać masę dzikiej zwierzyny.


Wielka butelka mleka

Dziś zwiedzanie Bostonu rozpoczęliśmy od wielkiej butelki mleka. W każdym mieście powinna taka być, na wypadek nagłego skończenia się narodowych zapasów mleka. Bo jak wtedy zjeść musli na śniadanie?


Kleista kleista buła

Sticky sticky bun to bułka będąca specjalnością kawiarni założonej przez pewną absolwentkę matematyki z Harvardu. Smaczna, i owszem. No i dobra tam była kawa.



World Ocean School

To jest miejsce, gdzie małe oceany uczą się tych wszystkich rzeczy, których trzeba się nauczyć, żeby zostać poważanym dużym oceanem: wzbudzania sztormów, zatapiania statków, robienia wielkich wirów wodnych. Wszystkich ważnych spraw. I uczą się tego właśnie na tym statku (a może raczej pod nim?).


Boston tea party ship

Był na mapie. I owszem. Ale zatonął, więc go nie za dobrze widać. W rzeczywistości (a nie na mapie) wygląda jak na zdjęciu poniżej.


Go sox!

Nie jestem wielkim fanem baseballu, ale przecież nie mogłem ominąć stadionu Czerwonych Skarpet, cóż by to było. Dlatego też zrobiłem mu zdjęcie. Z bezpiecznej odległości.


Rzeka Charles

Przepływa przez środek Bostonu i jest fajna. I są nad nią nieźle zardzewiałe mosty, które sobie można fotografować do woli. Niesamowita frajda!


Metro bostońskie

To pierwsze metro w Stanach Zjednoczonych, otwarte w 1897 roku. Niemniej jednak jest dużo porządniejsze i jakieś przestronniejsze niż nowojorskie. Z tym, że - w przeciwieństwie do Nowego Jorku - pewnie nie ma w nim wielkich szczurów pożerających pracowników, no i nękających ich (a także pasażerów) Ojców Miasta, więc łatwiej je unowocześniać.




Citgo

Ta reklama wenezuelskiej firmy paliwowej to jeden z najbardziej znanych widoków miasta, a dodatkowo źródło kontrowersji (prezydent Wenezueli Hugo Chavez stwierdził, że firma działa w USA, żeby sprzedawać tanio benzynę biednym amerykańskim obywatelom, których potrzeby rząd USA ignoruje - co oczywiście bardzo wkurzyło lokalnych patriotów).


3 komentarze:

  1. Nie ma zdjęć prastarych, spadzistych dachów i omszałych chat Nowej Anglii :-(

    OdpowiedzUsuń
  2. Spadzisty dach to na tym zdjęciu akurat jest. Natomiast z tą omszałością to tam gorzej było, w tym kawałku, który akurat widziałem :-).

    OdpowiedzUsuń
  3. A jeszcze taka prosta ciekawostka dotycząca Red Sox: warto sobie porównać długość zalinkowanego polskiego artykułu na wikipedii z jego angielskim odpowiednikiem ;-).

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...